piątek, 3 stycznia 2014

Samobójca wysyła sygnał ostrzegawczy. Nie lekceważmy!

W zaciszu swoich domów, piwnic, garaży wieszają się, trują gazem, łykają tabletki. Wcześniej chorują, wpadają w długi, kochają bez wzajemności. Z roku na rok jest ich więcej. I właśnie zaczyna się najgorszy okres: jesień i zima samobójców. Dlatego nigdy nie lekceważ, gdy ktoś przy tobie mówi, że się zabije!
 
Z danych prokuratorów z okręgu zielonogórskiego: trzy lata temu - 100 samobójstw na tym terenie przez cały rok; teraz 122 samobójstwa, ale tylko w okresie od stycznia do końca września. Najwięcej prób samobójczych: 50 w powiecie zielonogórskim, 20 w żagańskim, 17 w nowosolskim 17. To tylko i aż liczby. Za każdą z nich stoi dramat.
Z choroby, z biedy

Prokuratorzy zdradzają najczęstsze powody, jakimi mogły kierować się osoby, które targnęły się na swoje życie. Choroba, zaburzenie psychiczne, ale także udręka związana z walką np. z nowotworem. Dalej są spory rodzinne oraz kłopoty finansowe.

- W ostatnim czasie znaczenia w tym zakresie nabierają pobudki związane ze złą sytuacją materialną i zawodową obywateli - przyznaje Alfred Staszak, szef Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.
Wiele osób wpada w spiralę szybkich kredytów, żyje ponad stan, a potem nie potrafi przyznać się przed rodziną, że finanse nie wyglądają tak różowo. Tego bagażu nie potrafią najczęściej udźwignąć mężczyźni.


 Można ich powstrzymać

Śledczy uczulają, by nie bagatelizować takich słów. - Apelujemy o wzmożoną czujność rodziców, rodziny, znajomych. Troska o najbliższych może uchronić ich przez popełnieniem życiowego błędu - mówi Alfred Staszak. Apel może być potrzebny, bo śledczy doświadczyli już takich przypadków, gdy ojciec powiesił się w salonie, a w pokoju obok rodzina oglądała telewizję...

Samobójcy najczęściej wieszają się, trują gazem, rzucają pod pociąg, skaczą z wieżowców albo zażywają leki. Licząc na szybką i łagodną śmierć, sromotnie się mylą. Najczęściej konają w męczarniach.

Trafiają się samobójcy, którzy najpierw mordują. Pod koniec października w podżagańskiej wsi 66-letni obywatel Niemiec najpierw zastrzelił z myśliwskiej dubeltówki swoją partnerkę, a potem strzelił sobie w skroń.

Uciekają przed maltretowaniem

Śledczy przyznają, że w gronie samobójców są też osoby maltretowane psychicznie i fizycznie przez rodzinę, partnerów. Nie wytrzymują napięcia, nie dają sobie rady. Kończą z życiem. I choć winnym grozi 12 lat więzienia, niestety rzadko znajdują się dowody na to, że to oni swoim zachowaniem spowodowali śmierć drugiego człowieka.


Artykuł Gazety.pl

 

/Śmiertelna

1 komentarz: